środa, 2 listopada 2016

Mój ulubiony, tani rozświetlacz, czyli Bell-Face & Body Illuminating Powder

Hej, Dziewczyny!


Dziś przychodzę do Was z recenzją mojego ostatnio odkrytego hitu, czyli rozświetlacza od Bell. Nabyłam go podczas ostatnich Rossmanowych promocji, dlatego też zamiast ok. 13 zł zapłaciłam za niego mniej o prawie połowę. Jest to śmieszna kwota w stosunku do jakości, a dlaczego? Zapraszam do dalszej części wpisu.





To, co pierwsze rzuca się w oczy to bardzo minimalistyczne, proste opakowanie. Wykonane jest z plastiku, ale pudełeczko wydaje się solidne i mocno się zatrzaskuje- nie muszę się martwić, że cokolwiek w kosmetyczce się od niego pobrudzi. Formuła jest tradycyjna, czyli w postaci kamienia.

Rozświetlacz jest znakomicie napigmentowany, więc wystarczy jedynie muśnięcie produktu pędzelkiem, by nabrać odpowiednią ilość. To sprawia, że jest niesamowicie wydajny, myślę nawet, że trudno będzie go 'wykończyć' do dna ;)


Ja pokrywam rozświetlaczem miejsca nad kośćmi policzkowymi, grzbiet nosa i łuk kupidyna. Omijam czoło, ponieważ na mojej dość tłustej skórze jakikolwiek rozświetlacz w tym miejscu wygląda źle. Produkt od Bell jest typowym, chłodnym rozświetlaczem, tworzącym piękną taflę odbijającego światła. Nie ma w nim żadnych tandetnych drobinek brokatu. Wygląda przepięknie i długo się utrzymuje.

W kwestii 'srebrzystych' rozświetlaczy ten zyskał miano mojego ulubionego. Jeśli szukacie bardziej ciepłego, złocistego odcienia to moim KWC pozostaje słynny rozświetlacz od Lovely Gold Highlighter, kosztujący również około 10 zł.

Podsumowując, każdemu polecam rozświetlacz Bell, ze względy na hypoalergiczną formułę możemy mieć pewność, że nie pogorszy stanu naszej cery, a wykończenie i efekt końcowy przypominają ten uzysykiwany drogimi rozświetlaczami.

piątek, 22 kwietnia 2016

Wielkie promocje- jak nie zwariować i dobrze zaplanować zakupy?



Hej, dziewczyny!


Ostatni szał zakupów i promocji w Rossmanie i Naturze dopadł również mnie. Mój post będzie trochę na przekór wszystkim postom pojawiającym się na blogach urodowych. Pokażę Wam moje sposoby na racjonalne planowanie zakupów kosmetycznych oraz to, czym się kieruję podczas nich.



1. Czy ja tego naprawdę potrzebuję?


Krok ten to przede wszystkim subiektywna ocena stanu naszej kolekcji kosmetyków. To co lubię robić, to wyłożenie wszystkich pomadek, kredek, pudrów itp. na wierzch, wyciągnięcie wszystkich błyszczyków zalegających na dnie torebki czy też odkopanie starego różu, który nadal nadaje się do użytku. Zazwyczaj jest to kluczowy krok do tego, by móc ocenić, czy faktycznie potrzebna mi nowa szminka w odcieniu praktycznie identycznym do tego, który mam, a który nie został zużyty nawet w połowie ( myślę, że większość z Nas cierpi na hurtowe kupowanie każdego odcienia szminki jaki tylko wpadnie nam w ręce, bez przemyślenia czy odcień/formuła nam pasuje). Jeśli zapasy nie skończą się w ciągu najbliższych 3 miesięcy, trzeba po prostu zrezygnować z zakupów.



2. Planowanie.

 

Bardzo pomocnym okaże się zrobienie listy "Must Have", czyli kosmetyków, które koniecznie potrzebujemy kupić lub tych, które są naszymi ulubieńcami i na pewno się nie zmarnują. Na liście zapisuję również swoje zachcianki, np. nowości na drogeryjnych półkach lub kosmetyki polecane przez koleżanki. Następnie szacuję, jakich nakładów pieniężnych będą wymagały moje zakupy. Często wpadam w pułapkę myślenia " Przecież to tylko 15 zł, nie obciąży to mojego portfela". Wiedzcie jedno- kiedy pomyślicie to samo w piątej drogerii, okaże się, że nagle w portfelu brakuje 100 zł. Takie racjonalne planowanie pokaże nam więc, jaką kwotę możemy przeznaczyć na nasze "zachcianki", a z czego na razie lepiej zrezygnować.




3. Research internetowy.

 

Przede wszystkim, jeśli mam do czynienia z kosmetykiem, którego nigdy nie posiadałam, sprawdzam opinie na wizażu oraz na blogach urodowych. Okazuje się to niezwykle pomocne, a także czasami ratuje przed wydaniem dużej kwoty na bubel. Następnie porównuję ceny produktów na promocjach w drogeriach ( niektóre posiadają sklepy internetowe) a tych ze stron, w których dokonuje się jedynie zakupów online. Czasami okazuje się, że lepiej wyjdziemy kupując w internecie teoretycznie bez promocji, niż stacjonarnie w obniżonej cenie.




 

4. Wejście do drogerii, czyli trzymanie się ustalonego planu.


Wszystkie wiemy, jak kuszące i zwodnicze mogą być kolorowe półki w sklepach. Często wchodzę po np. podkład, a wychodzę z kolejną konturówką do ust. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby powstrzymywać się przed takim działaniem- inaczej nasz misterny plan zostaje zniszczony. Musimy skupić swój wzrok i myśli tylko na konkretnych produktach, bez przeglądania zawartości całych szaf kosmetykowych. Wyjdziemy wtedy z drogerii z siatką pełną potrzebnych produktów, a przed wszystkim bez wyrzutów sumienia.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam udanych, racjonalnych zakupów!

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wiosenna Wishlista

Cześć dziewczyny!

Czy tylko ja już czuję wiosenny klimat? Robi się coraz cieplej, słoneczniej, a co za tym idzie wstawanie rano z łóżka nie jest już taką zmorą. Wiosna inspiruje do zmian, dlatego też mam nadzieję dokonać ich również w mojej szafie i otoczeniu. Oto kilka produktów, na które będę polować tej wiosny.

1. Adidas Superstar


Tak, wiem, że teraz każdy śmiga w tych butach. Nie zmienia to faktu, że właśnie dzięki temu je pokochałam. Na początku wcale mi się nie podobały, dopiero kiedy zobaczyłam jak fajne stylizacje można z nimi tworzyć i z iloma elementami garderoby się komponują, stwierdziłam, że muszę je mieć! Wydaje mi się, że są one tym, czego brakuje w mojej kolekcji- posiadam sneakersowe klasyki- Converse w kolorze białym, białe Reeboki Classic oraz białe Nike AirForce. Nic więc dziwnego, że najbardziej podobają mi się klasyczne, (dla odmiany) białe Adidasy z czarnymi paskami.



2. Rurki w kolorze ciemnego Khaki

 Ostatnio zauważyłam, że w mojej szafie jest bardzo mało spodni, które byłyby dopasowane. Większość jest albo rozciągnięta, albo zwyczajnie za luźna. Dlatego najczęściej zakładam zwykłe, czarne rurki. Odmianą z pewnością byłyby spodnie w kolorze khaki. Myślę, że fajnie będą wyglądały w połączeniu ze zwykłą, białą koszulą czy luźnym t-shirtem. Znalazłam ciekawe modele na stronie Bershki, jednak to nadal niedokładnie to, czego szukam. 


KLIK 


 KLIK

3. Czarna torba


No cóż,  torebek nigdy  za wiele :) Moja stara czarna torebka niestety zniszczyła się tak,  że po prostu muszę zainwestować  w nową. Wiadomo, czerń pasuje do wszystkiego. Moim celem jest klasyczny krój,  bez zbędnych ozdób. Ważne,  żeby była pakowna, nadawała się na uczelnię, jak i na zakupowe szaleństwa. 
H&M - KLIK
MANGO- KLIK

4. Spódniczka


Już od dawna moim postanowieniem jest częstsze zakładanie spódniczek. Jednak zazwyczaj kończy się na wygodnych, bezpiecznych spodniach. Tej wiosny muszę to zmienić,  wiec szukam jakiejś fajnej, najlepiej obcisłej spódniczki. Nie posiadam jeszcze takiej w swojej kolekcji, a myślę że na wiosnę warto szukać urozmaicenia. Ostatnio w Bershce wpadła mi w oko bardzo fajna spódniczka i chyba się na nią skuszę:


 KLIK


5. Viktor& Rolf Flowerbomb- woda perfumowana


Ostatnim punktem są perfumy, które chodzą za mną od miesięcy. Kiedyś przypadkowo w Sephorze spryskałam sobie nimi nadgarstek i.. przepadłam! Są cudowne, kobiece, mają to coś,  co mnie do nich przyciąga. Myślę, że poszukam ich w niższych cenach w drogeriach internetowych, ponieważ stacjonarnie są dość drogie.


Oczywiście, gdybym bardziej się zastanowiła, to pewnie ta lista byłaby 3 razy dłuższa. Jednak to są zachcianki, których realizacją krok po kroku zajmę się w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że wszystkie zostaną spełnione ;)



środa, 23 marca 2016

5 kosmetyków, bez których obecnie nie wyobrażam sobie makijażu


Cześć dziewczyny!

 Chyba każda z nas posiada w swojej kolekcji kosmetyki, które po jakimś czasie użytkowania stają się naszymi 'osobistymi' hitami.Trudno było mi ograniczyć ich ilość do pięciu, ponieważ zazwyczaj nie kupuję dwa razy tego samego produktu. W tej kwestii wolę testować nowości, eksperymentować z nowymi kolorami i markami. Jednak te ( w większości popularne)  kosmetyki na pewno zakupię ponownie. 




1. Liquid Camouflage Catrice - tego kosmetyku chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jest to już moje drugie opakowanie w najjaśniejszym kolorze z racji tego, że jestem bladziochem. Cenię go przede wszystkim za cudowne krycie wyprysków, zaczerwienień. Do tego celu najcześciej go używam, bo na szczęście nie mam sińców pod oczami. Jednak wiem, że do tego również świetnie się sprawdzi. Poza tym cena ( ok. 15 zł) sprawia, że nawet pomimo małej wydajności, chętnie go kupuję. Teraz kamuflaż stał się tak popularny, że ciężko dorwać go stacjonarnie w drogerii.

2. Facefinity All Day Flawless Max Factor- moje ostatnie odkrycie. Wiadomo, jak trudno jest dobrać idealny odcień podkładu. Niestety, ten zakupiony przeze mnie w kolorze " Warm Almond" jest dla mnie za ciemny. Jednak już przy pierwszym użyciu zakochałam się w tym podkładzie! Daje efekt satynowej, delikatnej cery. Ma dobre krycie, trwałość ( gdy rano się pomaluję, to wieczorem nadal wygląda przyzwoicie), nie podkreśla suchych skórek. Należy jednak uważać z aplikacją i stosować go oszczędnie, ponieważ raz stworzyłam sobie nim niezłą maskę na twarzy. Także używanie dwóch warstw tego produktu nie wchodzi w rachubę. Tak go polubiłam, że stosuję regularnie samoopalacz na dekolt i szyję, byleby tylko móc używać tego podkładu :) Zakupiony na przecenie w Hebe za ok. 43 zł.

3. Eyebrow Stylist Set Essence- zestaw do stylizacji brwi, posiadający dwa odcienie. Kupiłam go w Hebe, nie spodziewając się wiele po kosmetyku za 11 zł. Jakie było moje zaskoczenie, gdy pierwszy raz go użyłam! Kolory idealne, nie za ciemne, trudno zrobić sobie tymi cieniami krzywdę ( posiadam ciemniejszą wersję dla brunetek). Jaśniejszy kolor służy mi do podkreślenia wewnętrznej części brwi, ciemniejszy natomiast na resztę łuku. Moje brwi są niesforne, wybrakowane, rzadkie, lecz dzięki temu zestawowi wyglądają o niebo lepiej. Teraz nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez brwi potraktowanych tą paletką. Na minus plastikowe opakowanie, tandetny pędzelek i niepotrzebne szablony. Poza tym jest to produkt wart polecenia.

4. Rouge Edition Velvet Bourjois- kolejny hit blogosfery. Moim ulubionym kolorem jest numerek 07. Idealny, brudny róż na co dzień.  Na moich ustach wszystkie pomadki trzymają się średnio dwie godziny, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Ta natomiast jest rekordzistką, utrzymuje się ok. 6 godzin, pomimo jedzenia i picia. Koszt to ok. 50 zł, jednak warto polować na nią na promocjach -50% w Rossamanie.

5. My BFF Lipstick Miss Sporty- nowe pomadki od Miss Sporty, marki, której nigdy nie ufałam. Ta szminka jednak jest warta wypróbowania. Kosztowała mnie ok. 9zł. Posiadam kolor 400- "My Nice Plum", odcień wpada w ciemną czerwień, widoczna jest domieszka fioletu. Kolor jest intensywny, szminka dobrze napigmentowana, kremowa. Utrzymuje się na ustach ok. 4 godziny, ścierając się równomiernie. Cała gama kolorów My BFF jest różnorodna, więc myślę, że warto wypróbować i dać jej szansę.

Na koniec swatche:

Od lewej: Essence Eyebrow Set ( kolor jaśniejszy i ciemniejszy) , Pomadka Bourjois, Pomadka My BFF, Korektor Catrice, Podkład Max Factor.

To tyle, jeśli chodzi o moje ostatnie hity. Miłego wieczoru!